PBF o koniach
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Roxette - władczyni Shawarin

Go down 
AutorWiadomość
Roxette
Władczyni
Władczyni
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 18/06/2017

PisanieTemat: Roxette - władczyni Shawarin   Nie Cze 18, 2017 10:40 pm

Stado: Oczywiste, Stado Shawarin
Imię: Roxette (Roxy, Roza)
Płeć: Płeć piękna, inaczej klacz
Wiek: Młodziutka, 4 lata
Wygląd:Roxette jest klaczą kladrubską, maści cremello. Ma ślicznie ułożony, profil garbonosy. Jej pysk, od warg po duże chrapy, jest jasno różowy, wręcz różany. Jej jasne uszy końcówkami są lekko skierowane w swoją stronę. Oczy jej są błękitne, koloru czystego morza jakie otacza Gyaradis. Posiada dość długą, mocną i wysoko osadzoną szyję. Grzbiet jej jest dość długi, zad mocny lekko spadzisty, a nogi silne. Jej długa, lśniąca, jasna grzywa jest lekko lokowana. Ogon również jest długi, jasny i lokowany. Roxette posiada również miękką sierść. Jej głowę o garbonosym profilu nosi uniesioną do góry, z gracją i wdziękiem. Na prawej, tylnej nodze posiada skarpetkę, białą jak śnieg.
Charakter: Wcześniej, była nieodpowiedzialna, dokuczała każdemu. Teraz natomiast jest to dość miła klacz, jednak potrafi być zadziorna. Podczas porwań? No cóż... Zazwyczaj dokucza, ignoruje uwagi porywacza. Nie lubi gdy ktoś nią pomiata czy jej rozkazuje. Jest odpowiedzialna i sama chce za siebie odpowiadać. Za wszelką cenę chroni swoich bliskich. Nie popiera wojen, woli żyć w spokoju i harmonii. Potrafi dużo gadać... Ale tylko z końmi które zna. Co do obcych woli trzymać dystans, dowiadując się więcej o nich, i stopniowo polubiając go (lub nie). Potrafi dotrzymać powierzonych jej tajemnic, więc można jej zaufać.
Historia: Roza pamięta jedynie swoją mamę (chociaż i tak ledwo), wie, że była kara oraz posiadała jedną skarpetkę (pewnie swoją odmianę Roxette odziedziczyła po niej). Urodziła się w czeskiej stadninie. Oprócz tego, że trenowali ją prawie codziennie, od miesiąca po urodzeniu, było nawet okej. Nawet w wieku jednego roku nie była zbytnio odpowiedzialna, bawiła się z innymi oraz wpadała w tarapaty. Dokuczała starszym od siebie, oraz ludziom. Jednak jak większość stadnin, ta również przeżywała kryzys. Większość koni
( łącznie z Roxette) została sprzedana, właściciele nie patrzali do kogo, ważne jaka suma. I to właśnie te konie bardzo na tym ucierpiały. Niby wszystko okej, lepiej jechać do jakiejś stadniny niż zostać w upadającej z której prędzej czy później zostaniecie sprzedani. Po przyjeździe do stadniny Roza się zdziwiła. Pierwsze co zauważyła to trening koni, zapewne na parady, wszystkie szły równo, noga w nogę, łeb w łeb. Można powiedzieć, że chodziły jak w zegarku. W owej stadninie było dobrze, do drugiego roku życia. Wtedy właśnie konie zaczynały być ujeżdżane, a zarazem trenowane. Wcześniej, jako młodzik wszystko wydawało się piękne, zwłaszcza efekt. Ale kto mógł wiedzieć czego to wymaga? Bicie batem po nogach, gdy szło się nie równo, bolące podkowy, gdy się na nie stanie, by konie podnosiły nogi jak najwyżej i jak najdłużej. Wszystkie te cierpienia nie były warte efektu. Większość młodych zaczęło się poddawać, przestawać walczyć z tym, jednak nie Roxette. Kladrubska klaczka nie pozwalała sobie zakładać tych podków, a gdy ktoś zbliżał się z batem ta natychmiast próbowała uciekać czy wierzgać. Chociaż trochę spokoju było w nocy. Trochę. Roza zauważyła właściciela stadniny, nietrzeźwego, najprawdopodobniej wracającego z imprezy. Zaczął się wyżywać na koniach, zwłaszcza na dwu latkach, niby dlaczego one nie przynoszą zysku, dlaczego
są takie słabe... Wreszcie nadszedł dzień, w którym konie zostały wyprowadzone na pastwisko. Roza zauważyła dziurę w płocie. Namawiała inne konie do ucieczki, ale te nie chciały, mówiły, że się boją. Klaczka kladrubska jednak nie zważała na to i postanowiła iść sama. Skoro oni nie chcieli chociaż ona wykorzystała okazję... Poza terenami stadniny wydawało się jakoś dziwnie... Spokojnie, bezpiecznie... Jednak nie na długo. Jakoż iż stadnina tamta była położona niedaleko gór, oraz dzikich lasów znajdowały się tam również wilki. To właśnie one zaczęły gonić Roxy, jeden ugryzł ją w nogę, a ona była dość młoda więc jedyną jej obroną była ucieczka. Biegła ile sił w
nogach, aż wreszcie zgubiła te stwory. Ale również sama się zgubiła. Błąkała się, szukała schronienia. Po bardzo długiej tułaczce dotarła tu, na krainę zwaną Gyaradis. Teraz klacz ma nadzieję, że będzie tu bezpieczniejsza. Zmieniła się również, od teraz jest rozsądna i nie podejmuje pochopnych decyzji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gyaradis
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/06/2017

PisanieTemat: Re: Roxette - władczyni Shawarin   Pon Cze 19, 2017 8:32 am

KP zaakceptowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gyaradis.forumpl.net
 
Roxette - władczyni Shawarin
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jaskinia Sinyelle, władczyni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gyaradis :: Początek :: Karty Postaci-
Skocz do: